Proces, etap po etapie
Jak to powstaje
Najczęstsze pytanie, jakie dostaję, brzmi: skąd się biorą te historie.
Odpowiedź jest dłuższa, niż się ludziom wydaje, bo sama historia jest ostatnim etapem, a nie pierwszym. Zanim powstało pierwsze zdanie pierwszego opowiadania, powstało wszystko, co jest niżej.
Rozpisałem to uczciwie, etap po etapie, razem z tymi miejscami, do których trzeba było wracać po kilka razy.
„Tabliczka” · 10:32 · za darmo, bez zapisu. Odtwarzacz jest na dole tej strony.
-
Etap I
Zanim cokolwiek
Kilka miesięcy przed pierwszym nagraniem.
Pierwsze próby. Historie, które napisałem i wyrzuciłem, bo były o niczym. Historie o innych tematach, w innym języku, w innym tempie.
Puszczałem je synom i patrzyłem, co się dzieje. Większość nie przetrwała drugiego odsłuchu.
Z tego wyszła pierwsza rzecz, której nie dało się przewidzieć zza biurka: że dziesięciominutowa historia z ciszą w środku trzyma dziecko lepiej niż trzyminutowa, w której cały czas coś się dzieje.
To ustawiło wszystko, co było dalej.
-
Etap II
Koncepcja
Decyzja, czym to w ogóle ma być.
- Co chcę przekazać własnym dzieciom i czego nie umiem im powiedzieć wprost.
- Dlaczego akurat Marek Aureliusz, a nie wymyślona postać: bo był praktykiem, a jego zapiski są gotową listą wartości z przypisanymi ludźmi.
- Dlaczego akurat pierwsza księga: bo to lista podziękowań, a każda pozycja to osobna osoba i osobna lekcja. Dwanaście opowiadań kolekcji to dwanaście zdań z tej listy, w tej samej kolejności, w jakiej on je zapisał. Dwa pierwsze nagrania, „Tabliczka” i „Światła”, są preludium.
- Dla kogo to jest i dla kogo nie jest.
- Czego w tym nie będzie: efektów dźwiękowych, dzielenia na trzyminutowe odcinki, morału na końcu.
-
Etap III
Analiza i research
Zanim napisałem pierwszą scenę, musiałem wiedzieć, jak to w ogóle działa.
- Jak dzieci w wieku 4–8 lat przetwarzają narrację słuchaną i czym to się różni od czytania z książką.
- Ile realnie utrzymują uwagi i dlaczego reguła „minuta na rok życia” jest nieprawdziwa.
- Dlaczego dzieci proszą o tę samą historię dwudziesty raz i co się wtedy dzieje w ich głowie.
- Które elementy struktury opowieści są konieczne, żeby dziecko w ogóle wyłapało związek przyczynowy, i co się psuje, gdy zabraknie któregoś.
- Kiedy muzyka i efekty pomagają, a kiedy odbierają rozumienie.
- Co sprzedaje się rodzicom w tej kategorii i czego w niej nie ma.
Z tego etapu wyszły twarde reguły, których potem pilnowałem w każdym tekście, i część z nich była wbrew mojej intuicji.
-
Etap IV
Świat
Żeby dziesiąta ilustracja pokazywała ten sam ogród co pierwsza.
- Biblia świata: Rzym roku 127, dzielnica, dom, status rodziny, kim był dziadek, jak wyglądał dzień.
- Plan miasta z czasami przejścia między miejscami, żeby zegar w historii się zgadzał. Schody ze wzgórza mają sześćdziesiąt osiem stopni i mają tyle w każdym opowiadaniu.
- Karty lokacji z wymiarami. Ławka w ogrodzie ma sto osiemdziesiąt centymetrów i stoi pod trzecim cyprysem. Fontanna jest trzy i pół metra dalej.
- Biblioteka przedmiotów. Tabliczka woskowa ma osiemnaście na dwanaście centymetrów. Cegła dwadzieścia na dwadzieścia na cztery, bo taki był rzymski format. Woreczek z dwunastoma kamieniami waży ponad kilogram i w jednej ręce przechyla pięciolatka na bok, więc scena, w której nie daje z nim rady na schodach, jest policzalna, a nie zmyślona.
- Karty postaci z proporcjami i stałymi cechami.
-
Etap V
Język i architektura
Zasady, według których pisze się każdą scenę.
- Długość zdania. Jeden obraz na zdanie. Zero przysłówków opisujących emocje, bo dziecko ma poczuć, a nie usłyszeć, że bohater jest smutny.
- Refren, który wraca trzy razy i za trzecim razem się łamie.
- Siedem elementów struktury, których nie wolno pominąć.
- Dwanaście scen na historię, z mapą lokacji i wyznaczonymi miejscami ciszy.
- Budżet słów policzony na realnym nagraniu: lektor czyta około stu słów na minutę, więc jedenaście minut to tysiąc sto słów, a nie tysiąc pięćset. Trzy pierwsze teksty przepisałem od zera, kiedy to zmierzyłem.
-
Etap VI
Historia
Dopiero tutaj powstaje opowiadanie.
- Wybór zdania z pierwszej księgi i decyzja, jak ta sama rzecz wygląda w skali życia pięciolatka.
- Zdanie końcowe, to, które Marek zapisuje na tabliczce. Piszę je przed fabułą, bo cała historia jest maszyną do zarobienia na to jedno zdanie.
- Łuk zewnętrzny i wewnętrzny. Co bohater chce osiągnąć i co z tego zrozumie.
- Storyboard dwunastu scen: lokacja, pora dnia, plan, co się zmienia, natężenie emocji od jednego do pięciu, liczba słów.
- Tekst. Redakcja. Skracanie, zwykle o jedną trzecią.
- Osobny przebieg wyłącznie pod polszczyznę, bo dzieci powtarzają dosłownie i każda nienaturalna konstrukcja się utrwala.
- Odsłuch z dzieckiem i wyrzucanie tego, czego nie chce usłyszeć drugi raz.
-
Etap VII
Produkcja audio
Tekst to jeszcze nie nagranie.
- Dobór głosu. Barwa, tempo, wiek, to, czy brzmi jak ktoś, kto czyta dziecku, czy jak ktoś, kto występuje.
- Mapa natężenia emocji dla każdej sceny, przekazywana razem z tekstem.
- Notatki o pauzach: gdzie ma być cisza, jak długa i po którym zdaniu.
- Cięcie materiału, składanie scen, wyrównywanie poziomów, normalizacja.
- Cicha muzyka pod narracją, prowadzona tak, żeby nigdy nie przykrywała głosu. Jedna piosenka do każdej historii.
- Odsłuch całości, poprawki, kolejny odsłuch.
-
Etap VIII
Ilustracje
Cztery warstwy na jedną planszę.
- Szkic konstrukcyjny z perspektywą, wymiarami i sylwetką skalującą.
- Kreska.
- Akwarela, generowana osobno, wyłącznie jako plamy koloru bez konturów.
- Złożenie z przesunięciem o kilka pikseli, żeby farba wychodziła poza kontur i miejscami do niego nie dochodziła. To przesunięcie jest całym sekretem wrażenia ręcznej roboty.
- Kontrola spójności z biblioteką przedmiotów. Jeśli tabliczka jest o dwa centymetry za duża, wraca do poprawki.
-
Etap IX
Publikacja
Strona. Odtwarzacz. Aplikacja. Płatności. Analityka, żeby wiedzieć, w której minucie dzieci odpadają, bo to jest informacja redakcyjna, a nie marketingowa.
Chronologia
Jak to szło w czasie.
- Na początku
Pierwsze historie, napisane w innym narzędziu i o innych tematach. Puszczone synom. Większość nie przetrwała drugiego odsłuchu.
- Potem przerwa
Wracałem do tego kilka razy i za każdym razem odkładałem, bo nie wiedziałem jeszcze, o czym to ma być.
- Od tego momentu
Decyzja o pierwszej księdze „Rozmyślań”. Od tej chwili wiadomo było, ile ma być historii i w jakiej kolejności.
- Kilka tygodni
Świat, artefakty, zasady języka. Praca, w której nie powstała ani jedna historia.
- Potem
Pierwsze trzy opowiadania. Wszystkie trzy przepisane od zera po zmierzeniu tempa lektora.
- Dalej
Reszta serii. Nagrania. Ilustracje. Muzyka.
- Na końcu
Strona, odtwarzacz, aplikacja.
Pętle
To nie jest lista od góry do dołu.
I to jest w tym najtrudniejsze.
Pomiar tempa lektora w etapie siódmym kazał przepisać trzy gotowe teksty z etapu szóstego.
Uwaga o jednym nieudanym sformułowaniu kazała dołożyć cały osobny przebieg językowy, który teraz przechodzi każdy tekst.
Odsłuch z dzieckiem kazał skrócić pierwsze opowiadanie o jedną trzecią.
Ilustracja, która nie zgadzała się z wymiarami, kazała doprecyzować bibliotekę przedmiotów, a ta z kolei zmieniła jedną scenę w tekście, bo okazało się, że pełny woreczek w jednej ręce przechyla pięciolatka na bok.
Każdy etap potrafi cofnąć poprzedni i większość czasu poszła właśnie na te powroty.
Moja rola
Za każdą decyzję w tych historiach odpowiadam ja.
Co ma być przekazane i dlaczego akurat to. Która wartość, z którego zdania, w której kolejności. Jak wygląda świat, ile ma centymetrów ławka, ile stopni mają schody. Jak brzmi język i gdzie jest cisza. Co zostaje, a co ląduje w koszu.
Buduję do tego system: reguły, biblioteki, szablony i kontrole, dzięki którym czternasta historia trzyma ten sam poziom co pierwsza, a ogród wygląda tak samo na każdej ilustracji.
W analizach, researchu, planowaniu i produkcji posiłkuję się narzędziami AI. Nie zdejmują one ze mnie ani jednej decyzji i nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. Odpowiedzialność jest zawsze moja i każde zdanie przechodzi przeze mnie, zanim ktokolwiek je usłyszy.
Najkrócej: dbam o to, żeby na końcu powstawały historie, których dziecko chce posłuchać drugi raz. Cała reszta jest po to.
Michałtata dwóch synów
Pytania
Pytania, które dostaję najczęściej.
Czy Ty to napisałeś?
Tak. Historie są moje: temat, wartość, konstrukcja, sceny, dialogi i zdanie, na którym każda się kończy.
Tekst powstaje w mojej pracy z narzędziami, a potem przechodzi redakcję zdanie po zdaniu, osobny przebieg pod polszczyznę i skracanie, zwykle o jedną trzecią. Nic nie idzie do nagrania, czego bym nie przeczytał i nie zatwierdził.
Każde zdanie, które słyszysz, przeszło przeze mnie.
Czy to jest jeden prompt?
Nie. Dziewięć etapów wyżej to jest ta odpowiedź.
Zanim powstało pierwsze zdanie pierwszego opowiadania, istniała już biblia świata, plan miasta z czasami przejścia, biblioteka przedmiotów z wymiarami, zasady języka i budżet słów policzony na realnym nagraniu. Bez tego nie da się napisać czternastu historii, w których ogród wygląda tak samo, a schody mają zawsze tyle samo stopni.
Ile wersji ma jedna historia?
Co najmniej trzy. Pierwsze trzy teksty przepisałem od zera, kiedy zmierzyłem realne tempo lektora i okazało się, że są o jedną trzecią za długie.
Jedno opowiadanie skróciłem po odsłuchu z synem, bo odpłynął w połowie. Nie tłumaczyłem sobie, że to on ma za krótką uwagę.
Czy ktoś to czyta poza Tobą?
Tak. Każdy tekst czyta moja żona, zanim wejdzie do nagrania.
I najważniejszy odsłuch: puszczam gotowe nagranie własnym dzieciom. To, czego nie chcą usłyszeć drugi raz, wylatuje.
Czy używasz sztucznej inteligencji?
Tak, w analizach, researchu, pracy nad tekstem i w produkcji. Piszę o tym wprost, bo uważam, że rodzic ma prawo wiedzieć, co włącza dziecku, i bo przy historiach dla dzieci żaden przepis mnie do tego nie zmusza.
Narzędzia nie podejmują żadnej decyzji i nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. Wszystko, co jest wyżej na tej stronie, jest moją robotą.
To po co ten cały proces, skoro są narzędzia?
Bo narzędzie nie wie, czego chcę nauczyć moje dzieci, ile centymetrów ma ławka w ogrodzie, gdzie ma być cisza i co ma wylecieć.
Wszystkie te decyzje trzeba podjąć i ktoś musi za nie odpowiadać. To jest cała ta strona.
Najprościej sprawdzić samemu. Dwie pierwsze historie są niżej, za darmo, bez zapisu.
Po co to jest i dla kogo
Posłuchaj
Posłuchaj. Tu nie ma haczyka.
Dwie całe historie i wszystkie piosenki. Za darmo, bez zapisu, bez konta i bez reklam. Razem dwadzieścia dwie minuty opowiadań.
Najlepiej włączyć w aucie albo przed snem i posłuchać razem z dzieckiem. Jedna jazda wystarczy, żeby wiedzieć, czy to jest dla Was.
Gotowe do odtworzenia
Tabliczka
Druga historia
Światła, 11:37
Jak słuchać w samochodzie: połącz telefon przez Bluetooth, CarPlay albo Android Auto. Gra dalej, kiedy ekran się zablokuje.